Aleś Bialiacki zostaje w więzieniu

Opublikowano 27 stycznia 2012, autor: Marlena

Miński sąd miejski odrzucił skargę kasacyjną złożoną przez skazanego na 4,5 roku więzienia białoruskiego obrońcę praw człowieka. Bialiackiego nie przywieziono na salę rozpraw, w której zgromadziło się wielu dziennikarzy, obrońców praw człowieka i zagranicznych dyplomatów. Fotoreporterzy otrzymali zakaz robienia zdjęć. Sąd nie zmienił zdania mimo, że rodzina Bialiackiego wpłaciła sumę 757,5 mln rubli (w przeliczeniu ok. 305 tys. zł) podatku rzekomo niezapłaconego przez obrońcę praw człowieka.

Sąd nie przychylił się do większości wniosków adwokata Dzmitryja Lajeuskiego, który usiłował udowodnić, że pieniądze jakie Bialiacki otrzymywał na zagraniczne konta nie były jego dochodem, ale zostały przeznaczone na działanie organizacji „Wiasna”. Adwokat powoływał się również na oświadczenie litewskiego MSZ, który nazywał dane nt. stanu konta skazanego w litewskich bankach, mianem nieodpowiadających rzeczywistości. Sąd jednak nie wziął tych argumentów pod uwagę. Prokurator Kirył Czubkawiec oświadczył, że Bialiacki wiedział, że ma obowiązek płacić podatki od otrzymanych sum, jednak świadomie tego nie robił, i dlatego wnioskował o odrzucenie skargi.

Aleś Bialiacki został w listopadzie ub.r. skazany za ukrywanie „szczególnie wysokich dochodów”. Białoruski sąd uznał, że pieniądze na działalność jego organizacji „Wiasna”, które wpływały na zagraniczne konta, podlegają opodatkowaniu. Informacje o kontach białoruskie władze otrzymały od władz Litwy i Polski w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. Bialiacki tłumaczył, że pieniądze te wydawane były na pomoc dla białoruskich obywateli, których prawa były łamane. Organizacja została w 2003 roku zdelegalizowana przez sąd najwyższy, i nie miała legalnej możliwości otrzymywania grantów zza granicy. Oprócz kary pieniężnej, Bialiacki został skazany na konfiskatę mienia.

Komentarze po decyzji sądu:

Niestety, mimo że kara jaką miał zapłacić Bialiacki została uregulowana, sąd nie złagodził swojej decyzji. Oznacza to, że białoruski rząd zignorował ostrą reakcję zachodnich demokracji wobec Białorusi, gdzie w tak poważny sposób są prześladowani obrońcy praw człowieka. Możemy oczekiwać, że UE będzie wprowadzać nowe sankcje, również ekonomiczne. Oskarżony nie przyznaje się do winy i stanowisko obrony nie zmieniało się od czasów procesu w sądzie pierwszej instancji. Obrona usiłowała przedstawić nowe dowody, jednak sąd nie przychylił się do wniosku adwokata, by wziąć pod uwagę oświadczenia tych organizacji, które przez Bialiackiego przekazywały pieniądze dla ofiar politycznych represji. Na tej podstawie można było uznać, że Bialiacki był jedynie pośrednikiem w tej sprawie, jednak sąd nie chciał zapoznać się z tymi dokumentami.

Taccina Rawjaka:

Spodziewaliśmy się mimo wszystko, że dojdzie do złagodzenia kary jeśli, nawet nie w kwestii długości wyroku, to choć w części dotyczącej konfiskaty mienia. Aleś Bialiacki nie uważa się za winnego i nie musiał wnosić kompensacji – jednak my postanowiliśmy to zrobić za niego. Sądziliśmy, że słowa Łukaszenki, jakie kiedyś powiedział „Zapłacisz – wyjdziesz na wolność”, choć w jakimś zakresie są prawdziwe. Jednak okazało się, że nie chodzi o pieniądze ani podatki, czy jakiekolwiek kwestie ekonomiczne – sprawa ma charakter wyłącznie polityczny. Wyrok miał na na celu całkowite odizolowanie szefa naszej organizacji. Dodatkowo będziemy musieli opuścić nasze biuro i „Wiasna” w ciągu kolejnych kilku miesięcy będzie pracować w bardzo trudnych warunkach.

Mamy jeszcze możliwość złożenia skargi do sądu najwyższego i zamierzamy z tego skorzystać. Na końcu złożymy skargę do komitetu prawnego ONZ, bo naszym zdaniem Aleś Bialiacki nie miał sprawiedliwego procesu.

źródło: belsat.eu

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka, Prawa Człowieka, Rotator. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

  • Facebook
  • Blip
  • Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Podaj swój e-mail.
Skontaktujemy się z Tobą!